Reklama

    Najbliższe wydarzenia

    Brak wydarzeń

    Odtruwanie homeopatyczne - dr Tinus Smits (cz. 2)

    Antybiotyki

    Antybiotyki nie są tak niewinne jak wielu ludzi i lekarzy sądzi i mogą stać się źródłem chronicznych zaburzeń. Oczywiście, antybiotyki ratują życie w wielu przypadkach, ale mają też drugą stronę. Zabijają nie tylko bakterie i raczej osłabiają układ odpornościowy niż go wzmacniają. Niemniej jednak uważa się często, że antybiotyki są jedynym rozwiązaniem w przypadku infekcji. Osłabiony układ odpornościowy może być wzmocniony tylko przez medycynę naturalną, a homeopatia przedstawia cudowne możliwości dokonania tego.

    Następny przypadek pokaże zatrucie antybiotykami i sposób detoksykacji za pomocą homeopatycznie spotencjonowanych antybiotyków.

     

    Przypadek zatrucia antybiotykami

    Bardzo często zatrucie antybiotykami jest częścią leczenia autystycznych dzieci. Bart jest dzieckiem, które po raz pierwszy zobaczyłem w czerwcu 2007 i którego leczenie rozpoczęło się od detoksykacji antybiotyków.

    Miał 5 lat. W wieku 2 lat był już opóźniony w rozwoju fizycznym, umysłowym i emocjonalnym. Był dość agresywny, bił, kopał, gryzł i popychał inne dzieci. Dodatkowo miał potężne wysypki, które bezskutecznie leczone były różnymi maściami. Zdiagnozowano go jako autystycznego i opóźnionego. W szkole stawał się coraz bardziej nieszczęśliwy, więc rodzice zatrzymali go w domu szukając innej bardziej odpowiedniej szkoły. Nie potrafił sam się ubrać ani rozebrać. Łatwo wpadał w panikę, gdy do jego życia wkradał się brak uporządkowania i coś stawało się dla niego niejasne. Do wszystkiego musiał być przygotowywany. Miał obsesję przejawiającą się w poruszaniu i kręceniu przedmiotami: lubił np. kręcić kołami swoich zabawkowych samochodów. Wysypki miał umiejscowione głównie wokół nadgarstków, wokół ust i z tyłu kolan. Bardzo często przeziębiał się a jego rodzice szacowali, że dostał około 15 tur antybiotyków od pierwszego roku życia. Przez kilka lat pocił się w nocy.

    Ciąża przebiegła bezproblemowo, ale poród był przedłużony. Ostatecznie, lekarze musieli użyć próżnociągu. Chłopiec był karmiony piersią tylko przez dwa miesiące i miał poważne zatwardzenia: jeden stolec na 10-14 dni. W wieku 10 miesięcy pojawiła się wysypka. W wieku 3 i pół lat przeszedł ospę. Od drugiego roku życia nosił okulary. Był bardzo niezdarny, i przejawiał sztywne i obsesyjne zachowania. Miał słabą koncentrację i chodził z jednego miejsca w drugie nie mogąc ustać dłużej niż kilka sekund z jakąś zabawką. Łatwo nawiązywał kontakt. Mowa rozwijała się powoli i często powtarzał te same zdania. Był szczepiony zgodnie z przyjętym kalendarzem szczepień bez szczególnych niepożądanych odczynów.

    Zdecydowałem rozpocząć leczenie od odtrucia antybiotyków. Dlatego podałem mu 4 rozcieńczenia mieszaniny różnych antybiotyków: Poli-antibioticum 30CH, 200CH, 1M i 10M, każda potencja 2 razy w tygodniu, całość przez 4 tygodnie. Równocześnie otrzymał Cuprum metallicum 30CH raz w tygodniu wraz z witaminą C i tranem.

    W pierwszym tygodniu miał katar, co było dobrą oznaką odtruwania mózgu. W homeopatii mówi się: nos jest drenem mózgu. Nawet jeśli zachodnia medycyna nie widzi związku, nasze doświadczenia w homeopatii pokazują, że te dwie sprawy zawsze idą w parze. W drugim tygodniu wysypka pogorszyła się (typowy objaw, choroba wychodzi ze środka na zewnątrz, więc nie jest dziwne, że nastąpiła potem poprawa zachowania i umiejętnościach poznawczych). Poprawiła się koncentracja, mówił dłuższymi zdaniami. Rozpoczął trening czystości i przestał kręcić kółkami.

    Po 3 tygodniach od zakończenia odtruwania antybiotyków pojawiły się pierwsze objawy regresu (brak koncentracji i zmiana zachowania), postanowiłem powtórzyć cały cykl po raz drugi. W pierwszym tygodniu ponownie pojawił się katar, a w drugim – pogorszenie wysypki. Po drugim cyklu odtruwania poprawa trwała dłużej, prawie 2 miesiące. Znacznie poprawił się wzrok i nie potrzebował już okularów. Koncentracja poprawiła się i bawił się ładnie z młodszą siostrą. Gdy był zmęczony, zwłaszcza wieczorem, był agresywny, ale jego agresja ogólnie znacznie zmniejszyła się. Nadeszła wówczas pora na trzeci cykl odtruwania antybiotyków.

    W czasie trzeciego cyklu chłopiec zrobił duże postępy: zachowanie stało się mniej obsesyjne, bawił się różnymi zabawkami i potrafił utrzymać koncentrację przez 10 do 30 minut, a nie tylko przez kilka minut. Mowa stała się doskonała. Niemniej jednak sporo pozostało do zrobienia. Po szkole zawsze był zmęczony, choć rano wstał pełen energii. Był bardzo wrażliwy na obecność zbyt wielu osób wokół siebie, rodzice nie mogli chodzić z nim na imprezy. Nadal nie potrafił samodzielnie ubrać i rozebrać się. Rodzice zauważyli, że od rozpoczęcia terapii nie zachorował ani razu, podczas gdy wcześniej infekcje zdarzały się co 3 tygodnie. Podczas ostatniego cyklu odtruwania powróciła wysypka na rękach i z tyłu kolan. Nadal miał zaległości w umiejętnościach motorycznych.

    W wieku 8 miesięcy chłopiec zaczął uderzać głową w ścianę, a od 12 miesiąca życia pojawiła się potężna wysypka, dlatego następnym etapem leczenia było odtruwanie pierwszych szczepień, tzn. DTPP i HIB, następnie Neisvac-C oraz MMR. Odtrucie DTPP wykonano w 2 cyklach, Neisvac-C – w 3 cyklach, MMR – w 2 cyklach. Wysypka poprawiła się ponownie, ale zachowania autystyczne nie, dlatego uznałem, że musiałem coś przeoczyć. Przedstawiłem rodzicom listę, na której mieli zaznaczyć wszystkie leki syna od urodzenia. Odkryliśmy, że często podawano mu spray do nosa Xylomethazolin, który jest już zaliczany do czynników mogących wywołać autyzm. Chłopiec otrzymywał również krem hormonalny z hydrokortyzonem. Po 3 miesiącach karmienia naturalnego aż do ukończenia 3 roku życia chłopiec otrzymywał mleko krowie w plastikowej butelce podgrzewane w mikrofalówce. Zatem leczenie kontynuowane było homeopatycznym rozcieńczeniem xylomethazolinu. Na potencji 10M wysypka pogorszyła się ponownie bez oczekiwanej poprawy, lecz chłopiec stał się bardziej otwarty, szczęśliwszy, wykazywał się większą fantazją i mógł utrzymać dłużej koncentrację. Jednak jego umiejętności motoryczne nie poprawiły się. Otrzymał się homeopatyczne rozcieńczenie mleka podgrzanego w mikrofalówce, a następnie odtruliśmy hydrokortyzon. Na mleku Bart miał wyjątkowo silne reakcje, zwłaszcza na potencji 200ch, ale poprawił się po tym, szczególnie w kwestii wysypki, która prawie całkowicie znikła. Poprawiły się również umiejętności motoryczne, ale w tym zakresie nadal było sporo do nadrobienia. Stał się również spokojniejszy. Do odtrucia pozostaje jeszcze hydrokortyzon, ale wyniki tego nie są jeszcze znane. Gdy ta publikacja szła do druku, rodzice chłopca oceniali jego wyleczenie na 75-80%. Podkreślali również, że podczas 2 lat leczenia homeopatycznego ich syn nie chorował, a wcześniej z powodu choroby odwiedzali lekarza rodzinnego co 2-3 tygodnie.

     

    Leki w czasie ciąży zwiększają ryzyko wystąpienia autyzmu

    W oparciu o moje zrozumienie rozwoju autyzmu uważam, że bardzo ważne jest unikanie lekarstw w trakcie ciąży i w pierwszych dwóch latach życia. Nienarodzone dzieci i niemowlęta nie są w stanie poradzić sobie skutecznie z toksynami. Z tego też powodu małe dzieci nie powinny być szczepione przed ukończeniem drugiego roku życia. Zaleca się rodzicom obserwację temperamentu dziecka i jego zachowanie najpierw, i jeśli jest jakiś problem zdrowotny, to rozwiązać go przed rozpoczęciem szczepień. Osobiście doradzam rodzicom nieszczepienie niemowlęcia, jeśli jest chore lub krótko po chorobie, nawet niewielka gorączka jest przeciwwskazaniem.

     

    Przypadek odtruwania lekarstw zażywanych w czasie ciąży

    Pascal miał 3 lata i jego ogólny rozwój był bardzo opóźniony; oceniano, że jest 21 miesięcy do tyłu. Umiejętności motoryczne chłopca nie były normalnie rozwinięte, mowa ograniczała się do kilku pojedynczych słów. Nie możliwym było nawiązanie z nim kontaktu, sam również nie dążył do nawiązywania kontaktu z innymi dziećmi. Mocno się ślinił i potrzebował codziennej rutyny, uporządkowanego rozkładu dnia. Jego matka cierpiała na epilepsję i zażywała w czasie ciąży depakinę, której dawka została potrojona po napadzie epileptycznym w piątym miesiącu ciąży. Chłopiec urodził się przy pomocy próżnociągu. Został zaszczepiony wg oficjalnego kalendarza szczepień. Około 10 miesiąca życia przeszedł ospę.

    Rozpocząłem leczenie od odtruwania kwasu walproinowego (depakina) 30ch, 200ch, 1M i 10M, każda potencja 4 razy przez 2 tygodnie, cały cykl – 8 tygodni. Jednocześnie chłopiec otrzymał witaminę C rozpuszczalną w tłuszczach (palmitynian ascorbylu) 3 razy dziennie po 1 g, oprócz tego cynk i magnez 500 mg 3 razy dziennie, i 500 mg tranu dziennie. Wkrótce po pierwszym cyklu detoksykacji pojawił się kontakt wzrokowy, chłopiec stał się bardziej otwarty a jego sylwetka stała się bardziej wyprostowana. Przestał notorycznie wkładać palce lub inne przedmioty do ust. Wykazywał więcej uczuć, spontanicznie siadał blisko matki.

    Następnie powtórzyłem 8-tygodniowy cykl. Po drugim cyklu odtruwania chłopiec zrobił kolejne postępy. Znacznie poprawiły się umiejętności społeczne, polubił przytulanie się do rodziców. Rodzice stwierdzili, że postępy po 5-miesięcznej terapii widoczne są w każdym zakresie.

     

    Inny typowy przykład: odtruwanie za pomocą leczenia homeopatycznego

    Robbert jest typowym dzieckiem, które dziś często spotykamy. Do 18 miesiąca życia nie sprawiał prawie żadnych problemów, zdrowe dziecko normalnie rozwijające się. Wówczas nastąpił regres. Zaczęła zanikać mowa, stał się niezdarny i zaczął mieć wiele problemów behawioralnych. Machał rękami, gdy był podekscytowany, chodził na palcach. Potrafił nagle wybuchnąć wściekłością, stał się nadwrażliwy na hałasy i ostatecznie stracił kontakt wzrokowy.

    Pierwszy raz zobaczyłem go, gdy miał 3 i pół roku. Jego historia wskazywała, że zaburzenia niewątpliwie mają swoje źródło zanim skończył 18 miesięcy. W pierwszym roku życia przebył kilka zapaleń ucha środkowego, cierpiał tez na poważne zatwardzenia, wymagające środków przeczyszczających. Po skończeniu roku pojawił się u niego astmatyczny oddech, wymagający profilaktycznego stosowania Ventolinu i Pulmicortu. Za każdym razem gdy miał katar, pojawiały się problemy oddechowe. W wieku 18 miesięcy przeszedł zabieg usunięcia migdałków. Wszystko wskazywało na to, że wczesne szczepienia mogły być przyczyną problemów. Dlatego rozpocząłem leczenie chłopca systematycznym odtruwaniem szczepionek, które otrzymał. Jako pierwszy podałem Neisvac-C (Meningococ-C) w 4 potencjach, każda potencja dwa razy w tygodniu. Następnie, po tygodniu przerwy podałem MMR przez 4 tygodnie i ostatecznie DTTP/HIB – również przez 4 tygodnie.

    Cykl odtruwania DTPP/HIB wywołał najsilniejsze reakcje. Podczas tego cyklu zachowanie chłopca stało się bardzo irytujące, ale rezultat był zadowalający. Najbardziej uderzający postęp widać był w mowie i rozumieniu. Robbert potrafił wypowiedzieć zdanie złożone z 5 słów, jego zrozumienie mowy znacznie się poprawiło. Jego spojrzenie stało się bardziej świadome, a zachowanie – bardziej społeczne. Stał się najbardziej pojętnym dzieckiem w swojej grupie przedszkolnej i określono go „cudownym dzieckiem”.

    Po 4 tygodniach przerwy rozpocząłem drugi cykl DTPP/HIB, po którym Robbert zaczął rzeczywiście wyrażać siebie werbalnie, jego słownictwo bardzo się wzbogaciło. Zaczął bawić się odpowiednio zabawkami i poprawił się jego wyobraźnia. Obsesje stopniowo słabły.

    Układ odpornościowy chłopca wzmocnił się. Można było odstawić Ventolin i Pulmicort, przy katarach nie było już komplikacji. Zatwardzenia stały się lżejsze, ale jeszcze nie ustąpiły zupełnie.

    Trzeci cykl odtruwania DTPP/HIB nie przyniósł dalszej poprawy, więc kontynuowałem leczenie w inny sposób, tzn. aktywowaniem kory mózgowej za pomocą homeopatycznego remedium. Przepisałem Saccharum off. 6 razy dziennie, aby poprawić trawienie. Takie przejście do remedium konstytucjonalnego może być bardzo skuteczne, pod warunkiem że wszystkie odtrucia zostały wykonane. Jeśli leczenie konstytucyjnym remedium jest skuteczne na początku, ale staje się bezsilne przy wyższych potencjach, to oznacza, że nie wszystko zostało odtrute. Tak właśnie było w tym przypadku.

    Chłopiec brał swój lek przez 5 miesięcy i znacznie szedł naprzód. Mowa stawała się coraz bardziej naturalna, bez problemu wypowiadał się zadaniami 3-5 wyrazowymi. Zaczął jeść wszystko, co zostało przygotowane, próbował bardziej urozmaiconych potraw, łącznie z warzywami i owocami. Pomimo wcześniejszych rokowań lekarzy, że Robbert nigdy nie będzie mówić, po raz pierwszy mogłem z nim porozmawiać w czasie konsultacji. Nadal miał jednak obsesję na punkcie liczb i liter i miewał napady wściekłości. Wg rodziców chłopiec był wyleczony w 60%. Kontynuowałem leczenie przez kolejne pół roku stosując Saccharum 200 ch, ale jego brak elastyczności i tendencja do kontrolowania wszystkiego i brak tolerancji na zmiany, które zmieniały go w małego dyktatora, stały się jeszcze bardziej widoczne. Często obserwowałem to przy leczeniu Saccharum. To jest część Cuprum, która w autyzmie staje się silniejsza. Saccharum nie może tego wyleczyć. Obecnie daję Saccharum i Cuprum naprzemiennie i działa znakomicie, unikając takich pogorszeń. Na tym etapie leczenia połączyłem Saccharum 1M z Cuprum metallicum 30, ale reakcja na Cuprum nie była dobra. Wróciła nadwrażliwość, zwłaszcza w ustach. Chłopiec zaczął lizać wszystko. Jego gniew stawał się coraz silniejszy, towarzyszyły mu krzyki i agresja, łącznie z biciem i gryzieniem. Skarżył się na zmęczenie i strach.

    To bardzo niezwyczajna reakcja na Cuprum. Uznałem, że wciąż są jakieś zaburzenia, na które Cuprum nic nie poradzi. Po przeanalizowaniu wszystkiego stwierdziłem, szczepionki nie zostały całkowicie odtrute, zatem zdecydowałem podać jeszcze raz Neisvac-C, MMR i DTPP/HIB. Neisvac-C nie wywołał żadnych reakcji, ani złych ani dobrych. Podczas cyklu MMR reakcji było wiele: złość, upartość, skłonność do płaczu. Cykl DTTP/HIB wywołał niewielkie reakcje.

    W rezultacie chłopiec stał się bardziej posłuszny i mniej nadwrażliwy. Starał się kontrolować agresję i był bardziej otwarty wobec matki. Zaczął mówić, co mu przeszkadza i to była nowość. Ale czułem, że to nie jest koniec leczenia. Oczywiście, odtruwanie przyniosło poprawę, lecz nie był to prawdziwy przełom.

    Przez te ostatnie pół roku stawałem się coraz bardziej świadomy, że przyczyną zachowań autystycznych mogą być często leki podawane przed i w trakcie ciąży. Pomimo moich notatek, że ciąża i poród były bezproblemowe, postanowiłem to ponownie przeanalizować. Matka chłopca powiedziała, że w czasie ciąży miała często napady kolki i zażywała Buscopan (butylcopolamine) i Diclofenac. Ten drugi lekk nie powinien być stosowany w czasie ciąży, a ona dostała bardzo wysokie dawki. W ostatnim miesiącu ciąży zmarła jej matka i wówczas przepisano jej Oxazepam, by mogła sprostać smutkowi (który jest również stresem dla nienarodzonego dziecka). Dzięki tym informacjom jest prawdopodobne, że uda się wyleczyć ostatnie 30%, które wg rodziców pozostało do normalności. Leczenie kontynuujemy Oxazepam 30ch, 200ch, 1M i 10M, każda potencja 2 razy w tygodniu przez 4 tygodnie. Następnie odtrujemy Diclofenac takim samym cyklem i na końcu Buscopan z dwutygodniowymi przerwami między każdym preparatem. Ponadto ich młodszy syn też ma autyzm, a nie był szczepiony. Wniosek jest jeden, że jest coś jeszcze co wywołało autyzm u rodzeństwa. Ważne jest znalezienie czynników przyczynowych, by zakończyć proces leczenia. Rodzice zaakceptowali fakt, że wyleczenie na poziomie 70% to maksimum, co możemy osiągnąć u Robberta, ale tak nie jest. Jeśli ich drugi syn też jest autystyczny, to prawdopodobnie jest jakiś wspólny czynnik, który wystąpił jeszcze przed ciążą. Przesłałem rodzicom ankietę z możliwymi czynnikami przyczynowymi do wypełnienia, dzięki której zdobędziemy więcej informacji o możliwych przyczynach na kolejne konsultacje.

     

    Przypadek odtrucia leków zażywanych przez pierwsze dwa lata życia

    Chciałbym przedstawić ten przypadek, ponieważ ładnie ilustruje, że autyzm jest nagromadzeniem różnych przyczyn i że izoterapia jest w stanie wykryć te przyczyny i wyeliminować je.

    Do 30 miesiąca życia Rob był szczęśliwym dzieckiem, jego jedyny problem stanowiły chore nerki, co zostało zdiagnozowane już w trakcie ciąży. Po urodzeniu pojawił się refluk, tzn. mocz cofał się z pęcherza moczowego do nerek. Dlatego chłopcu podano natychmiast profilaktycznie antybiotyki i opracowano renogram. W pierwszym roku życia takie renogramy powtarzano sześciokrotnie, raz na antybiotykoterapii był cewnikowany. Podobnie jak inne dzieci w Holandii został zaszczepiony wg kalendarza szczepień: DTPP/HIB, Neisvac-C, MMR, dostał nawet dodatkową dawkę hepatitis A w wieku 4 lat. Do 2 i pół roku nie widać było poważniejszych problemów, lekarze stwierdzili, że coś z chłopcem dzieje się złego.

    W szkole nie mógł się skoncentrować, był roztargniony, miał trudności w zabawie z innymi dziećmi, nie był w stanie tolerować zbyt wielu bodźców. Jego rozwój znacznie zwolnił.

    Gdy po raz pierwszy zobaczyłem 6-letniego Roba, miał już poważne problemy. Jego głos był głośny, przerywany, monotonny i nienaturalny. Miał obsesje na punkcie zwierząt, był niespokojny, ciągle mówił, skakał i biegał. Nie znał granic. Zbliżał się za blisko do ludzi i trzymał przedmioty zbyt blisko ich twarzy, gdy chciał coś pokazać. Mała i duża motoryka była bardzo osłabiona.

    W domu był dość posłuszny i dobrze sypiał. Potrafił złościć się przez długi czas i potrzebował ścisłych zasad. Wykazywał trochę empatii, ale nigdy w szkole.

    Dostał tymczasową diagnozę: zespół Aspergera.

    Rozpocząłem leczenie stosując Saccharum off. 30 ch i Cuprum metallicum 30 ch, obydwa 2 razy w tygodniu, do tego palmitynian askorbylu i askorbinian 1000 mg, wraz z magnezem i cynkiem 3 razy dziennie i tranem raz dziennie. Wg mnie potrzebował też odtrucia MMR, Neisvac-C, DTPP/HIB i płynu używanego do renogramu. Po trzech miesiącach leczenia były widoczne zmiany. Bardzo szybko pozbył się gniewu i zaczął bawić z innymi dziećmi. Z drugiej strony stał się bardziej niespokojny, nie przestrzegał żadnych granic w tym, co mówił innym ludziom. Machał rękami, gdy był podekscytowany. Nadwrażliwość na smak i zapach znacznie wzrosła. Nie tolerował masła w swoim pobliżu, miał nudności na sam jego widok. Równie silną awersję miał na jajka, ser, ale uwielbiał mleko, ryby i mięso.

    Zdecydowałem się rozpocząć odtruwanie szczepionek. Najpierw Neisvac-C. W trakcie pierwszego cyklu był bardzo niespokojny, przy drugim cyklu pojawiła się silna biegunka, co oznaczało dobrą detoksykację. Przy trzecim cyklu nie było żadnej reakcji. Natychmiast po zakończeniu odtruwania tej szczepionki chłopiec zrobił olbrzymie postępy w szkole. Jego koncentracja poprawiła się z 3 do 40 minut, a pod koniec roku szkolnego pozwolono mu uczęszczać na wszystkie zajęcia.

    Przy odtruwaniu MMR nie było żadnych reakcji, więc rozpoczęliśmy DTPP/HIB. Przy potencji 30ch jego twarz spuchła: jego oczy, usta a nawet język. Zaleciłem sporządzenie roztworu z potencji 30 ch i podawanie chłopcu do popijania co godzinę, co wywołało szybką poprawę. Potencja 30 ch została ponownie podana w wakacje, i chłopiec – ku zdziwieniu rodziców – zaczął majsterkować przy użyciu nożyczek, kleju i gliny, czego wcześniej nie robił. Cykl DTTP/HIB został powtórzony 3 razy, z częstymi powtórzeniami każdej potencji w powodu wielu reakcji. Potem matka chłopca powiedziała mi, że była zaskoczona efektem leczenia. Nie każdy z kręgu ich znajomych był przekonany opowieściami rodziców o tym, co dzieje się z ich synem, uważali to za zwykłe naciąganie.

    Rob robił postępy skokowo. Znacznie poprawiła się motywacja, w szkole radził sobie bardzo dobrze. Nie był już sam na podwórku, jednak nadal wydawało się, że bawi się obok dzieci, a nie z nimi. Śpiewał, śmiał się, figlował wesoło. Potrafił już słuchać, a jego mowa była mniej nienaturalna. Gniew znikł w wielkim stopniu, potrafił przepraszać. Rodzice oceniali jest poprawę na 50-60%. Głównym problemem chłopca pozostały: nadwrażliwość na bodźce, niemożność oddzielenia rzeczy ważnych od mniej ważnych, nietolerancja dużych grup ludzi (np. w czasie imprez).

    Następnym etapem było odtruwanie renogramów, które chłopiec miał wykonywane w pierwszym roku życia. Płyn używany do tego zabiegu zawieraj chlorek cyny i technet. Zdobycie technetu w rozcieńczeniu homeopatyczny zabrało trochę czasu, zaleciłem ponownie Saccharum 200 ch i Cuprum metallicum 200 ch. Pomimo tego po dwóch miesiącach nastąpił znaczny regres.

    Następnie rozpocząłem cykl Stannum muriaticum (chlorek cyny) i tym chciałem zakończyć leczenie tego przypadku. Chemiczne substancje w czasie pierwszych lat życia mogą mieć silny wpływ na funkcje mózgu.

    Chłopiec zareagował bardzo silnie na każdą potencję Stannum muriaticum, co sugeruje, że energetyczne zaburzenia dotknęły 4 poziomów energii. Był zły, niedostępny, nieskoncentrowany. Dużo hałasował i nie potrafił powstrzymać swoich wybuchów emocjonalnych. Takie pogorszenie zdarza się w czasie odtruwania szczepionek. Jest to trudne dla rodziców, więc zawsze powtarzam, że to część leczenia. Jeśli dziecko nie reaguje wcale, nie będzie poprawy. Jeśli reakcja jest silna, nawet negatywna, oznacza to, że dziecko bardzo głęboko odczuwa odtruwanie szczepionek, co może prowadzić do dużego postępu po zakończeniu cyklu. Czasami rodzice potrzebują zachęty, by kontynuować cykl i dokończyć odtrucie szczepionek, gdy reakcje dziecka są tak złe.

    Rob otrzymał każdą potencję dwukrotnie więcej niż zwykła ilość powtórzeń, tzn. 4 razy. Po tym cyklu znowu zaczął się poprawiać. Był już w stanie naprawdę bawić się i współdziałać z dziećmi. Stał się ponownie otwarty na argumenty i wykazywał więcej samoświadomości i refleksji.

    Zaskakującym był brak reakcji na cykl technetu. Oznaczało to, że technet nie był odpowiedzialny za zaburzenia.

    Zatem raz jeszcze powtórzyliśmy cykl Stannum muriaticum, który ponownie sprawił, że chłopiec stał się zagniewany i niespokojny. Po cyklu znowu poprawił się. Zdał sobie sprawę, że różni się od innych dzieci. Utrzymywał teraz odpowiedni fizyczny dystans od innych. Potrafił zrozumieć żarty, a zdolności motoryczne również poprawiły się. Stał się mniej obsesyjny i miał więcej zainteresowań. Wykazywał też więcej empatii. Lecz gdy trafiał z tłumne miejsce, tracił koncentrację i nie potrafił zrozumieć zasad współdziałania w grach dziecięcych.

    Konieczne będzie przeprowadzenie trzeciego cyklu Stannum muriaticum, jak również odtrucie hepatitis A i antybiotyków. Do tej pory bardzo wiele zostało zrobione i Rob ma szansę na całkowite wyleczenie.

     

    Rozdział 5

    Odtruwanie szczepionek za pomocą potencjonowanych szczepionek

    Jednym z cudownych zastosowań reguł homeopatycznych jest wykorzystanie tych samych rozcieńczonych i spotencjonowanych substancji, które spowodowały uszkodzenia w organizmie ludzkim. W klasycznej homeopatii stoimy w obliczu trudności znalezienia właściwego remedium w oparciu na objawach i naszym rozumieniu pacjenta. Gdy wykorzystujemy substancje, które wywołały zaburzenia, czyli izopatię, dobór czynnika sprawczego jest doskonały. Dlatego izopatia jest tak skuteczna. Podstawowym problemem jest znalezienie czynnika sprawczego. Ta metoda jest jednym z filarów mojego leczenia autyzmu.

    Parę lat temu otrzymałem z USA e-mail. Opisywał bardzo ładnie, co można uzyskać w leczeniu autystycznych dzieci stosując tę metodę.

    „dzień dobry, dr Smits, z wielkim zainteresowaniem przeglądałam Pańską stronę internetową. Mój syn (obecnie 29 miesięcy) stał się autystyczny z wieloma problemami zdrowotnymi po pierwszej dawce szczepionki DTPol. Przez 13 miesięcy z wielkim sukcesem prowadziliśmy leczenie u homeopaty klasycznego. Ostatnia dawka remedium DTPol była po prostu cudem. Podsumowując krótko, mój syn był dzieckiem, które nie mówiło, nie bawiło się, nie współdziałało, uderzało głową, kręciło kółkami i miało inne stymulacje, cierpiało na zespół cieknącego jelita, infekcje grzybicze i inne; teraz jest chłopcem, który mówi, uczy się korzystania z toalety i pod każdym względem jest normalnym brzdącem. Nie pozostało nic z zachowań autystycznych. Jednak nadal musi być na ścisłej diecie. Może jeść tylko ryż, ziemniaki, gruszki, kurczaka i wołowinę. Toleruje także jogurt owczy. Nadal nie toleruje glutenu, kazeiny, soi, kukurydzy i fenoli.”

    Izoterapię można wykorzystać do wykluczenia prawdopodobnych czynników sprawczych. Gdy jest wątpliwość, czy pewna szczepionka wywołała uszkodzenia, podając tę szczepionkę w potencji 30CH, 200CH, 1M i 10M uzyskamy jasność. Jeśli nie ma reakcji i nie ma żadnej zmiany zdrowotnej po cyklu odtrucia, można być pewnym, że coś innego jest odpowiedzialne za chorobowe objawy. W ten sposób izoterapia może być wykorzystywana jako narzędzie diagnostyczne. Przykładowo, borelioza jest ciężka do wykrycia. Jeśli testy na boreliozę są negatywne, ale istnieje podejrzenie, że to jednak może być borelioza, wówczas leczenie protokołem detoksykującym boreliozę potwierdzi obecność tej choroby. Aby zrozumieć, jak działa taka detoksykacja, musimy uznać, że choroby są wywoływane nie tylko przez bakterie, wirusy, grzyby, toksyny, itp., ale przez każdą substancję, która wywołuje ślad/odcisk w polu energetycznym danej osoby. Takie odciski powstają nie tylko w wyniku uszkodzeń wywołanych np. przez szczepionki, choroby (grypa, mononukleoza, itp.), traumy emocjonalne (śmierć dziecka, rozwód, itp.), ale mogą być też przekazywane nienarodzonemu dziecku przez rodziców. Szczepionki mogą wywołać bardzo głębokie zaburzenia, które mogą być przekazywane z pokolenia na pokolenie. To nie sama choroba lub substancja jest przekazywana, lecz raczej energetyczny odcisk w polu energetycznym przyszłego taty i mamy.

     

    Szczepienia rodziców jako jeden z czynników

    Ostatnio konsultowałem ośmioletniego autystycznego chłopca, którego leczyłem przez 2 lata i który bardzo poprawił się po odtruwaniu szczepionek oraz po leczeniu homeopatycznym i ortomolekularnym. treatment. W ciągu dwóch lat chłopiec stał się zupełnie normalny, problem stanowiła tylko jego mowa. Przez dwa lata leczenia nie było żadnej poprawy w jego nieskładnej mowie, chłopiec potrafił mówić tylko 2-3 wyrazowe frazy i nie potrafił wymawiać trudniejszych słów. Przeanalizowałem ponownie cały jego przypadek, by znaleźć, co mogłoby blokować jego ośrodek mowy. Intrygowało mnie, dlaczego jego mowa nie poprawiła się, podczas gdy ogólny stan zdrowia był już bardzo dobry. Nie przeoczyłem niczego w jego ośmioletnim życiu, nawet ciążą była bezproblemowa. Niemniej jednak coś przykuło moją uwagę. Oboje rodzice pracowali przez wiele lat w liniach lotniczych KLM jako stewardzi, i otrzymali wiele szczepień zanim chłopiec się urodził. Czy uszkodzenie w polu energetycznym rodziców wywołane tamtymi szczepionkami mogły zostać przekazane dziecku? Jak już stwierdziłem wcześniej, ojciec i matka mogą przekazać dziecku nie tylko wady genetyczne, ale również zaburzenia energetyczne. Przeanalizowałem zatem szczepienia, które otrzymali rodzice chłopca przed jego poczęciem, i zaleciłem jego detoksykację dwoma cyklami: tyfusem i żółtą febrą. Na obydwa cykle chłopiec zareagował bardzo mocno i ku rodziców i mojej radości po tych odtruciach mowa chłopca bardzo się poprawiła. Po raz pierwszy w życiu był w stanie mówić prawie tak jak jego rówieśnicy. Byłem bardzo zaskoczony.

    Kolejna historia nie ma nic wspólnego z autyzmem, a może służyć jako przykład do wyjaśnienia energetycznego przeniesienia problemów zdrowotnych rodziców na dzieci. Konsultowałem pięciomiesięczne niemowlę, które od urodzenia było na antybiotykoterapii. Dziewczynka miała już trzy razy zapalenia (lub prawie zapalenia) płuc. Jej płuca były pełne wydzieliny, miała przewlekły kaszel i grzechoczący oddech. Jej matka była zdesperowana. Na szczęście odroczyła szczepienia, czekając aż dziecko całkowicie wyzdrowieje. Wywnioskowałem, że skoro ta dziewczynka od urodzenia ma słabo funkcjonujący układ odpornościowy, przyczyna musi być poszukiwana jeszcze przed jej przyjściem na świat. Jednak ciąża i poród były bezproblemowe. Matka czuła się nawet lepiej będąc w ciąży i nie brała żadnych leków. Zapytałem zatem, jak się czuła przed samym zajściem w ciążę. „O, czułam się zmęczona przez 10 lat wcześniej. W wieku 20 lat zachorowałam bardzo ciężko na mononukleozę. Chorowałam cały rok i nigdy w zupełności nie wróciłam do formy.”- odpowiedziała. Rozpisałem cykl odtruwania mononukleozy (jako remedium homeopatyczne) przez 15 dni dla dziecka. Dziewczynka poprawiła się radykalnie. Po dwóch tygodniach wydzieliny, grzechoczący oddech i przewlekłe przeziębienie znikło a jej układ odpornościowy zaczął normalnie funkcjonować. Z uwagi na te doświadczenia obecnie uważniej przyglądam się temu, co działo się w życiu rodziców przed poczęciem dziecka. Z tej historii można się też nauczyć, że przyczyną zaburzeń mogą być rozmaite przyczyny, a homeopatia i potencjonowane ekwiwalenty przyczyn tych zaburzeń są doskonałym narzędziem do skutecznego leczenia. Można wyciągnąć też wnioski, że rzadko jest tylko jedna przyczyna prowadząca do zaburzeń, zwykle jest to nagromadzenie się czynników wywołujących stres, które razem składają się na genezę autyzmu.

     

    Różne poziomy energetyczne

    Kolejnym aspektem energetycznego transferu jest fakt, że wspomniane odciski mogą być ulokowane na różnych poziomach energetycznych, w zależności od tego, jak głęboko zostało zaburzone pole energetyczne danego pacjenta. Zatem, niektórzy silnie zareagują na potencję 30 ch, natomiast nie odczują nic przy wyższych potencjach. Inni zareagują silnie tylko na wysokie potencje. Zwykle najsilniejsza reakcja jest tylko na jednej lub dwóch potencjach w podawanej serii, ale zdarza się – i to nie są wyjatki – widzieć reakcje na każdej potencji. Aby całkowicie wyleczyć zaburzenia energetyczne, ważne jest zastosowanie potencji 30Ch, 200Ch, 1M i 10M, z których każda oddziałuje na inny poziom energetyczny. Te cztery potencje pokrywają całkowicie pole, na którym doszło do zaburzeń. Niemniej jednak w wyjątkowych przypadkach zdarza się, że potrzebne są niższe (6 i 12) lub wyższe potencje (50M, itp...).

     

    Jak zarządzać różnymi potencjami

    Czas trwania cyklu odtruwania poważnych problemów zdrowotnych wynosi zwykle jeden miesiąc; co tydzień podawana jest inna potencja, każda potencja podawana jest dwukrotnie, np. w poniedziałek i czwartek. Głęboko-zakorzenione zaburzenia nie powinny być leczone krótkimi cyklami. W poważnych przypadkach, jak epilepsja, mądrze jest przeprowadzić ośmiotygodniowy cykl, powtarzając każdą potencję czterokrotnie. Ważnym jest, aby obserwować reakcje przy każdej potencji i nigdy nie przechodzić do wyższej, zanim te reakcje nie znikną, aby uniknąć nadmiernie silnych reakcji detoksykujących i aby wymazać całkowicie zaburzenia na danym poziomie energetycznym. Mogą wystąpić wszystkie możliwe reakcje na odtruwanie. Najbardziej powszechną jest gorączka, która nie powinna być leczona medykamentami, gdyż jest to reakcja organizmu a nie choroba! Gorączka bardzo pomaga przezwyciężyć ostre zaburzenia, skraca proces leczenia i stymuluje reaktywność i pozwala uniknąć komplikacji. Wydzieliny jak biegunka, uczucie grypy, kaszel, brzydko śmierdzący i mętny mocz również nie powinny być leczone, ponieważ są częścią procesu odtruwania.

     

    Biegunka jako reakcja oczyszczająca

    Pamiętam pewne autystyczne dziecko, które w czasie odtruwania dostało biegunki. Biegunka tak bardzo uwolniła organizm, że objawy autystyczne natychmiast zniknęły. Po 10 dniach matka chłopca zaczęła się martwić i poszła do lekarza rodzinnego, ponieważ ja akurat byłem nieobecny. Lekarz przepisał Imodium (Loperamide) na zatrzymanie biegunki przez unieruchomienie ruchów perystaltycznych jelita. Prawie natychmiast dziecko doświadczyło regresu i stało się ponownie autystyczne. Biegunka była doskonałym sposobem odtrucia jelit i mózgu. Zarówno lekarz jak i matka nie rozumieli, że takie lekarstwo zaburzy proces odtruwania. Pomiędzy cyklami odtruwania należy robić ok. 2 tygodni przerwy, aby dokończyło się oczyszczanie organizmu. Wówczas widać rezultaty i można stwierdzić, czy sytuacja jest stabilna. Jeśli w trakcie tej przerwy jest regres, ta sam detoksykacja powinna być ponownie rozpoczęta wcześniej. Po długim cyklu odtruwania można przeprowadzić krótki cykl, by sprawdzić, czy detoksykacja została całkowicie wykonana. Częstym błędem rodziców jest zastosowanie podstawowego schematu cyklu bez dodatkowego powtórzenia, gdy dziecko zaczyna reagować. Gdy to się stanie cykl powinien zostać powtórzony z naciskiem na nieprzerwane podawanie potencji, przy której jest reakcja. Podawane są zwykle doustnie 2 granulki, które powinny rozpuścić się w ustach. Takie leczenie nie powinno być nigdy prowadzone przez samych rodziców. Powinno być zalecone i prowadzone przez doświadczonego homeopatę, które zna zagadnienia odtruwania szczepionek i innych substancji. Skuteczność takiego leczenia zależy głównie na prawidłowej interpretacji tego, co się dzieje z trakcie odtruwania. Organizacja „CEASE Autism” tworzy listę certyfikowanych homeopatów na całym świecie, by zapewnić wysoką jakość i bezpieczeństwo leczenie, aby rodzice nie byli rozczarowani. Listę certyfikowanych lekarzy można znaleźć na stronie www.cease-autism.com.